Bajery Maxa – Benjamin Franklin Autobiografia #3 (Ucieczka z domu)

Bajery Maxa – Benjamin Franklin Autobiografia #3 (Ucieczka z domu)

wpis w: audycje, Bajery Maxa | 8

Kolejna część przygód naszego starego przyjaciela BJ’a.

Benjamin opowiada jak uciekł z domu i radził sobie w nowym mieście.

Czym się zajmował? Dokąd uciekł? Wciśnij play i sprawdź 😉
_

Dzięki za wszystkie ciepłe słowa, dzięki Wam łatwiej jest sięgać po książkę i mikrofon !

Każda złotówka WSPARCIA jest cenna, zbieram na nowy aparat do nagrywania filmów !

paypal: [email protected]

8 Odpowiedzi

  1. To jest ten słynny plan Franklina:
    https://i.imgur.com/CaGDC2p.jpg
    Może freelancerom się przyda, bo dla roboli robiących na 3 zmiany już nie bardzo. Sam nie wiem, co myśleć o takim planowaniu dnia. Z jednej strony wydaje się transformacją w robota, a z drugiej strony to przecież planuje się dni według własnych marzeń i celów… Tak to jest, jak się samemu nie wie, czego się chce. Ciekawy temat to planowanie… a gdyby jeszcze tak te plany zapisane realizować, to już w ogóle…

    Imho dobry pomysł z przejściem na podcast, bo audycja to jednak wymaga tego kontaktu z czatem. Mógłby to być drugi Czytajniak, gdybyś wkładał w to tyle samo roboczo-godzin co Potrzeba (zaznajomienie się z tekstem przed nagraniem, nagrywanie po kilka razy każdego fragmentu, wybieranie najlepszego nagrania, a potem montaż), bo po powtórzeniach i zająknięciach słychać, że nagrałeś całość przy jednym podejściu. No ale może taką masz po prostu koncepcję; niezobowiązującą i frywolną.

    • Te wszystkie time-management systemy używane są z reguły przez dwie kategorie ludzi:

      – Takich, którzy faktycznie są mega zarobieni (wyłącznie przedsiębiorcy albo tacy co niebawem do tej grupy będą się zaliczać).
      – Takich, którzy mają przerost ambicji, wyrzuty sumienia (różne – słabe wyniki w karierze, źle wypadają na tle rówieśników, mają niemoralną pracę).

      W obu wypadkach stosowanie tego typu rzeczy często kończy się utratą człowieczeństwa, upośledzeniem kontaktów rodziną i tak dalej. Niemniej jednak owszem – da się takie systemy odpowiednio do KONKRETNEGO człowieka dopasować. Natomiast z całą pewnością nie ma jednego, uniwersalnego. Zwróćcie uwagę, że w większości z nich nie ma czasu dla rodziny czy też wypadki losowe. Tak jak mówisz „transformacja w robota”.

      • @Zenon
        A co z kategorią ludzi, którzy potrzebują, by ktoś stał nad ich głową, bo sami z siebie nie ruszą palcem? Bo wydaje mi się, że w tym przypadku każdego dnia stoi nad nimi „ich wczorajsze JA”, które zaplanowało im idealny dzień, to trochę jak list z przeszłości do samego siebie.

        W sumie żeby nie stać się takim psychopatą pokroju Steve’a Jobsa wystarczy tylko w planerze uwzględnić czas na kontakty międzyludzkie (co Ben Franklin zrobił, wpisując „konwersacje” do planu codziennego – cały ten jego plan jest bardzo ogólnikowy i elastyczny myślę).

        Z tego co się nasłuchałem na tubie, to wielu ludzi podkreśla, żeby planować realistycznie, tj. nie planować każdej minuty ani nie narzucać sobie zbyt wielu zadań w ciągu dnia.

        Na koniec cytat (no bo kto zaczyna cytatem? jakieś durnie chyba…):
        „Jesteśmy tym, co w swoim życiu powtarzamy. Doskonałość nie jest jednorazowym aktem, lecz nawykiem” – Arystoteles.

        • Planowanie realistyczne jest ok. Zależy od charakteru.
          Ważne , że działa.

          Tylko trzeba znaleźć te 5 minut w ciągu dnia, aby sobie dzień zaplanować. 🙂

          Większości na to nie stać. O ironio, zaoszczędzili by nerwów i dużo więcej niż tych 5 minut.

      • Hola hola, przecież w optymalizacji zarządzania czasem nie chodzi o to, żeby ślepo gonić za napisanym przez kogoś standardem. Te wszystkie strategie i techniki są na zasadzie „u mnie pomogło coś takiego”, trzeba być wielbłądem żeby założyć, że u nas to zadziała idealnie tak samo. Całe sformalizowanie jest jedynie potrzebne do tego, by pewne rzeczy nazwać po imieniu.
        Zarządzanie czasem to taka trochę siłownia dla mózgu – dla tych, którzy chcieliby mieć więcej czasu na to, co lubią robić – czy to będzie praca, czy rodzina, czy chińskie bajki. Kompletnie nie rozumiem przełożenia samej optymalizacji czasu na „umaszynowienie” człowieka. Korposzczur najpierw jest korposzczurem, a dopiero potem staje się korposzczurem z lepszymi wynikami, bo sobie czas zoptymalizował. Samo zadbanie o zarządzanie czasem nie miało żadnego wpływu na to, że korposzczurem jest.

        • Zgadzam się w 100% Potrzeba, ale i tak lepiej być optymalnym korposzczurem niż poprostu szczurem z korpo xD

    • Fajnie że udostępniłeś plan Franklina 🙂 Będzie w jednym z którychś odcinków.
      Książkę już przeczytałem więc tekst znam.

      Tak, to jest eksperyment i dzięki Twojemu konstruktywnemu komentarzowi będę zwracać uwagę na takie szczegóły 😉

      Też robie podobne plany, zawsze mam poczucie,że więcej zrobiłem. Jest w ogóle cel, żeby wstać rano 😀

    • @Patatajmierz

      Dzięki za uwagi, też właśnie przesłuchałem. Okazało się, że wrzuciłem audycję bez wycinków.
      Zrobię to w niedzielę i w poniedziałek będzie jak talala panie kolego 😀

Zostaw Komentarz