Krew z Ucha – Prolog

Krew z Ucha – Prolog

wpis w: audycje, Krew z Ucha | 58

Jej książki wciągają ponoć jak bagno. Łamie konwenanse i kości tych, którzy twierdzą, że kobieta nie powinna pisać horrorów. Krytyków ma pewnie w dupie, a oni i tak ją nagradzają… Poznajcie Kałużę!

58 Odpowiedzi

  1. Krawiec szkoda że nie posłuchałem twojej rady i wbrew zapodałem sobie ten film Man behind the sun, ciężki do przetrawienia, czytałem kilka książek militarnych o wojnie na pacyfiku i słyszałem o jednostce 731 ale film jest… tek akurat no dziwny

    • Zdjęcie profilowe Krawiec

      Kiedyś wspominałem, że podczas seansu wrażliwi ludzie w kinie dostawali zawału. To myślę dość wyraźny znak, że warto sobie darować.

    • Zatem posłuchaj mojej rady i omijaj szerokim łukiem „August Underground” i serię „Guinea Pig”. Pozdrawiam.

      • To są tzw. „Horrory” – obrzydliwki. Czyli – nie wiadomo po co, nie wiadomo komu, a rzygać się chce, a oczy i uszy bolą. Są i takie „horrory”. Trudno. Owszem sam gatunek horroru też się kojarzy słabo, ale… są wyjątki. Kiedyś uskuteczniłam podział horrorów subiektywny, to znaczy stworzyłam kategorie typu: horrory realne i wykonalne, horrory pół na pół, horrory-bzdury, horrory odmienne kulturowo, horrory obrzydliwki, horrory ekstremy, horrory komediowe, hororry-inne…
        Chodzi o to, że gatunek ewoluował i teraz wszystko, co nie pasuje do innych gatunków wrzuca się do worka bez dna, zwanego „horror”. Nie mówię, że walczę o oczyszczenie gatunku ze śmieci, bo tego się nie da zrobić, ale… No, mam na uwadze, jakby to powiedzieć, ekologiczną segregację 😀

  2. krew słucha
    jak szepcze
    ta lub inna
    intelektualnie
    senna
    mucha

    tortury
    wampiry
    to kraina
    w ciele
    pogańskiej bogini

    dalej monolityczne
    kiełkują
    komnaty
    gdzie
    stefan king jest matką
    własnej
    psychoatrapy

    lilie i las ciemny
    bez perspektywy i dali
    gdzie oczy
    komornikom
    substancjalnym
    powydłubywali

    cisza i wyobraźnia
    to worek bez dna
    bo
    cipofilla agresywna
    śpiewa la la

  3. ja akurat wyczytałem/wychowałem się na horrorach Stephena Kinga i Grahama Mastertona i nie są tego drugiego książki słabe…

  4. Czwartek, to teraz wraz z sobotą moje ulubione dni audycji! Magda jest świetną i wyluzowaną babką, takiej osoby nam było trzeba. Z niecierpliwością czekam na następną audycję!

    • Dzięki, Kochana! Dla Ciebie wszystko.
      Następna audycja będzie wstępem do tematu o inspiracjach oraz o zajawkach warsztatowych. Z tym, że o zajawkach warsztatowych audycji podejrzewam, że będzie więcej, gdyż temat szeroki i głęboki jak rzeka Amazonka (z dorzeczami i meandrami, czy coś). O warsztacie pisarskim to ja mogę gadać i gadać… i gadać… i gadać…
      O inspiracjach również…
      Generalnie jestem gadułą 😀

  5. Na Odyna! Trzeba będzie złożyć bogom w ofierze jakiegoś ochotnika… Ku powodzeniu, błogości, tematycznej płodności audycji i tak dalej. Poza tym, wiecie Ludzie, to był dopiero prolog. Ale dzięki za pozytywny feedback. I po raz tysięczny dzięki Krawcowi za pomoc, wsparcie i współpracę. Dodatkowo – piszcie w komentarzach, albo tutaj, albo na fejsie, jakie macie pytania. Kolejna audycja będzie dotyczyła warsztatu pisarskiego – jako że się Ludność interesowała kwestią. Mówicie – macie. Noł problem. Tylko chciałabym się przygotować, jakieś konkretne nawijki ułożyć, a nie pierdolić trzy po trzy i bez sensu. To czekam. Dodatkowo ślę Wam serdeczności aż do kości i niech Wam ziemia lekką będzie, a trawa zieloną. Ave

    • Jansy gwint, jestem tak podjarana tymi audycjami jakbym co najmniej oglądała „Martwicę mózgu” z Zenkiem na randce :D. Magda napisałam Ci na Twoim profilu na FB info co mnie jeszcze interesuje i jak tylko wpadnę na kolejny pomysł, to nie zawaham się napisać 😀

    • Przechodzimur

      Może zamiast ochotnika wystarczy złożyć w ofierze kurę ? Nawet by jej nie trzeba było zabijać, wystarczy , że ją Zenon przestraszy :-).

  6. Audycja naprawdę jest super. Ja jestem z dala od świata horrorów, ale chciałbym w niego trochę wejść. Jedynym do tej pory przeczytanym horrorem było „Lśnienie” Kinga, bo zrobiono z tego genialne słuchowisko.
    A co do wyluzowania Magdy to się zgadzam. Twarda babka, a ja takie lubię. 😀

    • A, dzięki, dzięki za uznanie audycji.
      Lśnienie jest jedyną powieścią Kinga, która zrobiła na mnie wrażenie. No, dobra, nie jedyną, jeszcze Misery daje radę. Ale Misery to nie jest sensu stricte horror. Lśnienie czytałam w tzw. samotności, przy zapalonych prawie wszystkich światłach w domu i miałam wtedy ciarki. Ale to było dawno i nieprawda, lat temu, chyba dwadzieścia pięć, byłam młoda i taka jakby głupia. Ale nie zmienia to faktu, że proza Stefana Kinga wywarła na mnie niezatarte wrażenie. Proza, bo ekranizacje to wiadomo – z tymi Stefan jest na tzw. bakier. No, może z wyjątkiem powieści/tekstów Stefana ale takich nie-horrorów – które, moim zdaniem są raczej spoko zekranizowane. Na przykład Misery, albo Skazani na Shawshank, ewentualnie Zielona Mila, która horrorem również nie jest…
      Chciałam przez to powiedzieć, że horror jako taki to słowo „klucz” kojarzący się z słabymi filmami oraz chujową literaturą, ale to tylko, za przeproszeniem, pozory 😀
      No i się rozpisałam…

      • Mnie się bardzo podobała „Desperacja” Kinga. Zarówno książka jak i film. Tak samo „Miasteczko Salem”. A książka „Lśnienie” jest straszna, oj jest. Film gorszy niestety, ale tak to zwykle bywa.

    • Foorack – a powiedz mi, kochany, czy jest z Tobą jakiś kontakt poza audycją radiową? Masz skajpa własnego? Przyznam, że mnie zaintrygowałeś i chciałabym mieć z Tobą szerszy kontakt. Bez podtekstów. Daj znać.

  7. W poprzednim komentarzu zapomniałem dodać pytanie. Co sprawia, że ludzie sięgają po horrory? Mam na myśli bardziej przyczynę tego, że ludzie lubią się bać. Przecież strach, jakkolwiek potrzebny, raczej fajny nie jest. Mimo tego ludzie sięgają po sztukę, która w jakimś sensie ich przeraża.

    • Zdjęcie profilowe Krawiec

      Pewnie chodzi między innymi o to, że możesz doświadczyć strachu, emocji, adrenaliny jednocześnie siedząc sobie bezpiecznie na fotelu. Mix strachu i poczucia bezpieczeństwa, a człowiek czasem lubi takie dysonanse np. przyjemność połączona z bólem. Czyli horror to takie sado-maso w literaturze. Ciekawe czy np. u autorek horrorów to się jakoś przekłada 😉

      • Dla mnie horror nie jest sado-maso literaturowym. Owszem, podczas pisania mam różne doznania, w tym „a może jebnąć to wszystko i wyjechać w Bieszczady”, ale to jest raczej uwarunkowane tym, ze pisanie to proces, skomplikowany, pełen emocji, długi. I to też nie chodzi o doświadczenia strachu, ponieważ horror to cała gama emocji, nie tylko i wyłącznie strach. Strach sam w sobie jest paraliżujący, chłodny, wręcz zimny, bolący i włącza same atawizmy behawioralne. Sam strach to nie tyle zło, co marna, słaba, niepotrzebna emocja. Ale strach połączony z wolą przetrwania, z emocjami skorelowanymi z innymi wartościami w życiu człowieka, w obronie bliskich… wtedy można mówić o reakcji instynktownej. Ale nie, żeby spierdalać. Tylko żeby się/kogoś bronić. I teraz tak: ja wychodzę z założenia horroru kompletnego, czyli zagrożenia marginalnego, w którym „cokolwiek człowiek zrobi, jakkolwiek bronił się będzie… chuj z tego wielki i dwa bąbelki”.
        Ale to ja.

    • Mnie horrory zwyczajnie śmieszą. Są rozrywką. Szczególnie te klasy Z.
      Nie trzeba dorabiać do tego ideolo.

      • film i książka to dwie różne kwestie. Dorabianie ideolo do filmu mija się z celem, co innego dorabianie ideolo do powieści. I to też nie do każdej. I zależy przez kogo jest to ideolo dorabianie. Bo może dorabiać Czytelnik, może dorabiać autor. Jest jeszcze dodatkowa opcja dorabiania ideolo do autora horrorów, albo – w tym przypadku do autorki, czyli do mnie. To bardzo ciekawe zjawisko, gdyż z tej dorobionej ideolo, właśnie, dowiaduję się takich ciekawostek, mianowicie, że jestem prostej wody niedopchniętą, sfrustrowaną psychopatką z wścieklizną macicy, a do tego lesbą.
        Cóż.
        Nie chce być inaczej – napiszę o tym horror. O tej dorobionej ideolo. Do mnie. Całkiem spoko kwestia na powieść. Inspiracyjna taka.

  8. Wiesz co, ile ludzi, tyle powodów do sięgania po horrory. Z doświadczenia wiem, że im ktoś więcej horrorów ogląda/czyta, tym… jest bardziej obeznany w temacie, odcieniach horroru, rodzajach i tak dalej i… mniej się boi. Kiedyś miałam prelekcję o horrorze, na którymś z konwentów. I od razu powiedziałam do Ludzi: słuchajcie, miałam lekki problem z określeniem tematu prelekcji, bo przecież wy już wszystko o horrorze wiecie. A to chodzi o element zaskoczenia, zawsze. ZAWSZE. Poza tym, tak po prawdzie, cóż, dawno temu, kiedy nie było takiego zróżnicowania w horrorach, rzeczywiście, ludzie niekiedy sięgali po horrory, żeby się przestraszyć. A teraz, kiedy horrorów jest mnóstwo, tak filmowych, jak książkowych, można powiedzieć, że gatunek się nie tyle przejadł, co, stracił na założeniu… Kiedyś horror/groza miała właśnie wywołać strach. Ludzie oglądali filmy zza palców, tak? Podskakiwali, krzyczeli. A dzisiaj? Ja oglądam horrory i… się nudzę. Tak, wiem, szewc bez butów chodzi, czy najciemniej pod latarnią. Albo coś.
    I jeszcze jedno: ludzie boją się różnych rzeczy. Ale to, czego się ludzie boją, zależy od tego, co ci ludzie przeżyli, co ich ukształtowało. I nie ma opcji, żeby tego samego się wszyscy bali. Nie ma tzw. strachu uogólnionego. Plus jest horror realny/życiowy, który jest raczej ludzkim dramatem i patologią, jest również horror nieokreślony, nadprzyrodzony, niewyjaśniony. Kolejny raz mówię z doświadczenia: nie wiem, co lepsze, czy kiedy horror płynie z życia do literatury/filmu i jest tzw. „oparty na faktach”, czy odwrotnie: kiedy z kart książki, klatek filmowych zajawki horroru/zachowania ludzkiego są przekonwertowane na życie – a były takie przypadki.
    Tak czy inaczej – największym potworem horrorotwórczym jest… człowiek, niestety.
    Nie wampiry, nie wilkołaki, nie potwory z innej czasoprzestrzeni.
    Człowiek.
    Niestety.

  9. Krawcze, a co z tym audiobookiem, który był wspomniany w audycji?

  10. Magda: W Wiedźminie padło fajne zdanie, dokładnie w opowiadaniu „Kranieć świata”, jeśli dobrze pamiętam, że człowiek wymyśla potwory, żeby przekonać sam siebie, że jest mniej potworny od nich. To spaja się z tym co napisałaś.

  11. Witam Magdo wśród Nocników.

    Dla zainteresowanych małe info: Audycje Magdy pt. „Krew z ucha” są już dostępne do pobrania w ARCHIWUM MP3 [ http://wiejaczka.com/nocneradio.pl ] w dziale „Krew z ucha”. Pobierajcie, słuchajcie, dzielcie się i bądźcie szczęśliwi. Pozdrawiam.

  12. Dzięki PROFESORLENIUCH za powitanie. Nocnik – spoko określenie.
    Generalnie cieszę się, że trafiłam do NR.
    Serdeczności aż do kości

  13. a ja pisze komentarz, i poprosze audiobuka.

  14. […] było audycji Krew z ucha. Jeśli ktoś się nie załapał to całość do odsłuchania tutaj: http://nocneradio.pl/krew-z-ucha-prolog/ Audycja będzie ukazywała się w czwartki o godzinie 21.00, a posłuchać można jej na stronie […]

  15. No proszę, proszę… Dzisiaj odsłuchałem audycję offline, w trakcie mojej pracy kierowcy, po powrocie do domu co chciałem koniecznie zobaczyć komentarze i SZOK! Tyle tego!.
    Audycja świetna, słuchacze nie zawiedli i zacnie przywitali Magdę/Kałużę:) Sama audycja była bardzo ciekawa jak i dynamiczna. Sam fanatykiem horrorów nie jestem, mam znajomą która uwielbia oglądać tego typu filmy, ale podejrzewam że daleko jej do Nocnego Radia, to też jeżeli będzie nam dane jeszcze się spotkać to na pewno audycję będę miał w zasięgu ręki aby jej przekazać, podejrzewam że będzie w szoku !!!
    Czekam z niecierpliwością na audiobooka Kałuży, wiem że będzie to dla mnie nowe doświadczenie jak najbardziej pozytywne, a wiem to np. po tym jak Krawiec w swoich audycjach polecał właśnie komiksy, o których mówił. Nie mogę się od nich oderwać.
    Nie traćcie energii, powodzenia i widzę po komentarzach: NIEZŁY PROLOG, znaczy START !

    • Prawdę mówiąc, gdyż inaczej nie umiem, ja też jestem w szoku, że pod linkiem do audycji jest TYLE komentarzy. Ale to jest szok pozytywny, przyznam. I podoba mi się ten szok z prostego powodu: podoba mi się momentalny feedback odnośnie audycji. Feedback jest BARDZO ważny. Nocne Radio jest już trzecią audycją, z którą współpracuję. Dwie poprzednie radiostacje mam w szczerym poważaniu, ponieważ dały mi szansę, jakby to powiedzieć, w świadomości Słuchaczy. Ale dopiero Nocne Radio dało mi możliwość żywej interakcji ze Słuchaczami.
      Coś niesamowitego.
      I to ja powinnam Tobie podziękować. Za co?
      Że nadstawiłeś ucha…
      Takoż – dziękuję.

  16. Super audycja Kaluza! Czekam na przyszla z reka wiadomo gdzie! Pozdrawiam! PS: szacunek tez za krawca – swietnie sie spisal jako co-host

    • A, dzięki za uznanie. I tak, Krawiec – mówiąc ogólnie – trzyma audycję silną radiową ręką. I bez Niego to raczej bym sobie mogła do ściany gadać 😀

  17. SkrzydlatyŻmij

    I ja się dołączę do gratulacji. W tzw. między czasie, odbyła się druga audycja, jeszcze nie dostępna na stronie. Obie wysłuchałem (drugiej na żywca) i obie mi się podobały.
    Co tu ściemniać… po za zawartością audycji, wielką jej wartością jest po prostu kobieta prowadząca, w tym zmężczyźnionym świecie radia internetowego 🙂

    • O, tenkju, SkrzydlatyŻmij, że druga odsłona audycji również się podobała. To daje kopa motywacyjnego, żeby po pierwsze trzymać poziom. A po drugie ja gadanie do mikrofonu radiowego po prostu wielce lubię.
      Co do zmężczyźnionego świata radia internetowego i faktu, żem tak zwaną rodzynką tutaj: wiesz, mogę spróbować puścić wici o potrzebie ukobiecenia radiostacji, o ile się Ludność (zarówno Słuchacze, jak i Wodzowie Radia) zgodzą. Nie obiecuję cudów, wiadomo, ale spróbować warto. Pytam, bo co ja się tutaj będę szarogęsić.

      • SkrzydlatyŻmij

        Magda z tymi kobietami to do Krawca, on tu rządzi (a rządzi dobrze i sprawiedliwie), a moje zdanie znasz. 🙂
        Trzeba też zaufać Polu, bez spiny, jak wszystko przebiega spontanicznie i naturalnie to jest ok. Czas by przestać być mędrcem a stać się po prostu człowiekiem 🙂

        • Tak na marginesie – w poprzednich radiostacjach, z którymi współpracowałam, audycje też były tworzone, głównie, przez mężczyzn. I na hasło „nabór do radia” albo „potrzeba współpracowników” odzywali się, o ile w ogóle był odzew, przedstawiciele płci męskiej.
          No to już sama nie wiem…

  18. SkrzydlatyŻmij

    A chyba tak łogólnie kobieta bardziej bierną jest 🙂 Ale nie, kosmetologia, na ten przykład, zdominowana przez kobiety jest…

    • Ginekologia, natomiast, jest domeną męską, jak się okazuje. Albo gotowanie, wbrew pozorom, nie stanowi już typowo kobiecego zajęcia. Kobiety prowadzą autobusy oraz pilotują odrzutowce. Jest tylko pytanie, czy zechcą o tych czynnościach opowiadać w radiu 😉

Zostaw Komentarz